c h r i s t i a n j i n k s
l i c z b a c h r y s t u s o w a
c z w a r t y z s i e d m i u w s p a n i a ł y c h
z w i a d o w c y o d p o w i a d a j ą t y l k o p r z e d n i m
( m o ż e j e s z c z e p r z e d w ł a s n y m s u m i e n i e m)
Chodzący oksymoron. Nie da się inaczej wytłumaczyć faktu, że ktoś o takim,a nie innym nazwisku wychodzi obronną ręką z każdych tarapatów. Nie ma sytuacji bez rozwiązania i nie ma przesądów oraz złych znaków, których nie dałoby się okpić. Dwie, trzy godziny spędzone w towarzystwie Jinxa i człowiek zaczyna wierzyć w rzeczy niemądre, na przykład poczucie humoru pułkownika Hansona, nieoczekiwaną rację żywności albo niewinne kłamstwo, to o lepszym jutrze. Przy czym słowa otuchy wypowiada postawny mężczyzna, przeładowujący karabin. Twierdzi, że w życiu nie robił nic konkretnego i załatwił sobie zwolnienie nawet z szachów, tymczasem biega jakby jego wierzycielem był Usain Bolt. Szczera twarz i pogoda ducha, a jednak obdarzony takim sprytem, by piastować odpowiedzialne stanowisko. Radosny, trochę wyrośnięty dzieciak, który właśnie odstrzelił głowę zainfekowanemu. Cierpliwy, ale z jednym wrażliwym nerwem, tym od naciskania spustu. Sprzeczność na sprzeczności i jakimś cudem to wszystko trzyma się siebie. Los musi naprawę lubić Jinxa.
- g d z i e n a u c z y ł e ś s i ę s t r z e l a ć?
- na m i s j i w a f g a n i s t a n i e.
- s ł u ż y ł e ś w w o j s k u?
- g r a ł e m w c a l l of d u ty.
Prywatnie człowiek głęboko wierzący. Przed każdą wyprawą modli się do świętej Jenny o coś dobrego na kolację. Samotny, ale najwidoczniej ta samotność nigdy mu nie doskwiera, bo nie szuka towarzystwa na siłę. Pracuje nad osiągnięciem stopnia wtajemniczenia filmowych badassów, by tak jak oni stać się człowiekiem-imadłem, któremu nie drży żaden mięsień przy wystrzale. Prywatnie również przystojny mężczyzna, który stara się wyglądać przyzwoicie, włosy jednak ma w nieporządku przez brak fryzjera na podorędziu, zarost na twarzy goli, gdy tylko natrafi na zdatną do użycia maszynkę. Prywatnie uważa siebie za Steve'a McQueena wśród Siedmiu Wspaniałych. Prywatnie ma drugą naturę i jest to natura snajpera, która dochodzi go głosu za każdym razem, gdy Jinx wkracza do San Francisco. Podwładni zdecydowanie wolą Jinxa wersję obozową, ale nie za bardzo mają wybór.
Święta wyliczanka: Glock 19, karabin typ 88, nóż sprężynowy, zapalniczka Zippo, kieszonkowe wydanie Przygód Tomka Sawyera, wojskowa kurtka, okulary przeciwsłoneczne.
"Tomek oddał wreszcie pędzel, z niechęcią na twarzy, a wielką radością w sercu. I podczas gdy niedawny parowiec „Wielka Missouri” pracował w pocie czoła, niedoszły artysta siedział sobie opodal na beczce, machał nogami, zajadał jabłko i upatrywał w myślach nowe, niewinne ofiary. Materiału nie brakło. Co chwila zjawiali się kolejni chłopcy. Każdy przychodził z zamiarem pośmiania się z Tomka i każdy zostawał, żeby malować. Kiedy Ben się zmęczył, z łaski Tomka przyszła kolej na Billego w zamian za niezupełnie jeszcze podarty latawiec; a gdy i Bill miał już dosyć, prawo bielenia parkanu nabył Johnny za zdechłego szczura i kawałek sznurka, na którym można nim było wywijać. I tak dalej, i tak dalej, godzina za godziną. A kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, Tomek, który rano był jeszcze nędzarzem, teraz stał się bezkonkurencyjnym bogaczem. Oprócz wcześniej wymienionych przedmiotów miał dwanaście szklanych kulek, połamane organki, kawałek niebieskiego szkła od butelki, przez które można było patrzeć, szpulkę do nici, klucz, który niczego nie otwierał, kawałek kredy, szklany korek od karafki, ołowianego żołnierzyka, dwie kijanki, sześć kapiszonów, kota z jednym okiem, mosiężną kołatkę do drzwi, psią obrożę, rękojeść noża, cztery skórki z pomarańczy i starą rozbitą ramę okienną. "
- Mark Twain, Przygody Tomka Sawyera
[Z ogłoszeń parafialnych: zdarza mi się, że odpisuję rzadko, w zasadzie to zawsze rzadko opisuję, ale odpisuję. Czasami zaburzam kolejkę, ale nigdy nikogo nie pomijam bez wyraźnej przyczyny. Jeśli nie przywitałam Cię, a jesteś nowy/a, to nie dlatego, że nie podoba mi się Twoja karta, ale dlatego, że pewnie zwyczajnie nie zauważyłam (patrz: brak czasu), dlatego należy się dobijać i prosić o wątki. Cytaty sponsorują: Mark Twain, sesyjny offtop w Nerce.]

[ Szef <3 Obaj są zabójczo blond, mają zarost który już raczej przestaje być sexy, a bardziej świadczy o niezbyt miłych relacjach z maszynką do golenia i mają wyjątkowo nieapokaliptyczne nastawienie do świata. Więc liczyłabym po cichutku na wątek... ]
OdpowiedzUsuń[Witam głównego zwiadowcę! :) Jest jakiś pomysł na wątek z Alyssą? Zapewne Aly chętnie by mu w jakiś sposób pomogła, ale nie mam pojęcia co Jinx mógłby od niej chcieć :<]
OdpowiedzUsuńAlyssa
[Szefunio! Bo Lucy się tutaj przyszła przywitać i zapytać o kolejne wyjście za obóz eee znaczy wątek tak ^.^]
OdpowiedzUsuńLucy
[ Kolejny cherubinek w roli zwiadowcy. To i Katherine powita, skoro już wszyscy są tak mili. Zaproponowałabym jakiś wspólny wątek, zwłaszcza, iż mam wrażenie, że już kiedyś miałyśmy przyjemność ze sobą pisać, ale oryginalnych pomysłów brak, a nie chcę proponować czegoś oklepanego, jak składanie do kupy po średnio udanym wypadzie za mury obozu. ]
OdpowiedzUsuń[Cześć:) Może Jinks wraz z grupą zwiadowców był w mieście wtedy, kiedy grupa ludzi szukała drogi do Obozu? Wśród nich znalazłaby się Meredith, a może któryś z panów zwiadowców potrzebowałby natychmiastowej pomocy medycznej? ;>]
OdpowiedzUsuń[ Lekarzy tu nie brakuje, komplet bodajże zaklepany, dwie panie do zszywania są, więc panowie śmiało mogą wychodzić poza mury mając pewność, że ktoś ich potem do kupy poskłada. Chyba. I małą samowolkę zrobiłam, zakładając, że Josh mógłby robić za prawą rękę Jinxa, czynnie uczestniczyć w ustalaniu tras zwiadowców etc. Naturalnie, jeżeli masz coś przeciwko to nie ma sprawy, wepchnę go z powrotem w szereg :)
OdpowiedzUsuńNatomiast wątek. Skoro blisko Wyspy Skarbów, mogliby wybrać się w niezbyt licznym gronie, dając odpocząć paru zwiadowcom po ostatnich wyjściach. Kwestia zorientowania się w ewentualnym zaopatrzeniu Obozowego ambulatorium i zrobienia listy możliwych do przewiezienia urządzeń oraz dostępnych lekarstw, a ku wielkiemu zdziwieniu w murach znajdą się z dwie niezainfekowane duszyczki, jakimś cudem ostałe się, ale bez możliwości samodzielnego przedostania na Wyspę...? ]
[... i postanawia zajmować się nim w tajemnicy, kiedy jego nowy właściciel będzie przebywał poza Obozem, bo Aly ubóstwia zwierzęta. Powiedz mi tylko, zakładamy, że w wątku Alyssa dopiero dowiaduje się, że Jinx przygarnął kotka czy już o nim wie i wpada do nich z zapasem mleka, który wyprosiła od jakiegoś znajomego oraz szmatkami, z których ma zamiar zrobić prowizoryczne miejsce do spania dla zwierzaka? :)]
OdpowiedzUsuńAlyssa
[Tą jedną osobą jest ładna pani zwiadowca która ukończyła akademie wojskową? Ano tak. Gemma jest ładna to wiemy wszyscy. Lucy ma jej twarz więc też to się łączy że ładna jest i z chęcią zacznie wątek jeśli tą jedną osobą ma być ona a jak to był tylko taki przykład to na każdy inny pomysł zacznie. ^.^]
OdpowiedzUsuńLucy
[ Twój styl pisania kojarzy mi się ze starym UM, postacią byłego cyrkowca, obecnie łucznika cierpiącego na meteopatię. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale właśnie tak mi się wydaje :) Co do wątku: całkiem oryginalny pomysł, przyznaję. Katherine plątała się po Uniwersytecie Kalifornijskim przez ładnych parę lat, i nawet, gdy wybuchła epidemia, była w trakcie pisania pracy doktoranckiej. Więc może nietypowa sprawa, którą odkrył Jinx miałaby związek z jej ówczesnym promotorem? Zakładając, że panna Holmes pozostawałby z nim w bliskich kontaktach, to z pewnością wiedziałaby o węszącym wokół niego dziennikarzu, który uprzykrzał mu życie. Tylko tak dla własnej informacji zapytam, dlaczego Jinxa niepokoi to, że Katherine może wiedzieć, czym się kiedyś zajmował? ]
OdpowiedzUsuń[ Muszę być bardzo złym człowiekiem skoro jestem jak najbardziej za... Aczkolwiek bez bicia przyznaję, że musiałam sobie tą konkretną wadę genetyczną wygooglować, bowiem tak jak dwa lata temu biologię pożegnałam, tak wracać do niej nie chcę za żadne skarby.
OdpowiedzUsuńJeżeli ja mam zacząć - na pewno nie dziś, przy pomyślnych wiatrach jutro. Więc tu jak wolisz. ]
[ Internet jest jednak mały, przynajmniej dla starych, blogowych wyjadaczy. A mnie to chyba byłoby głupio, gdybym nie rozpoznała autorki postaci, której przez pewien czas uprzykrzałam życie własną bohaterką, jego ukochaną byłą żoną. Więc tak się sprawy mają, o. Lubię tajemnice, o ile Kitty uda się je w późniejszym czasie nieco odkopać na wierzch, aby zaspokoić własną ciekawość. I jeśli nie masz weny, mogę postarać się coś naskrobać. Oświeć mnie tylko jakie okoliczności przyrody sprzyjałby ich spotkaniu, wtedy łatwiej przyjdzie mi tworzyć. ]
OdpowiedzUsuń[Cześć! Na wątek jestem chętna, bo ponoć nasze postaci mają całkiem przyzwoite relacje. W takim razie poczekam na konkrety i sama nad czymś przy okazji pomyślę ;)]
OdpowiedzUsuńAnna